Dziś pojawił się po raz pierwszy w ogródku Baru pod Jesionami i pięknie zagrał wraz z bratem – był blues, boogie i jazz. Na koniec obiecał, że będzie więcej takich koncertów…
Miałam szczęście trochę przypadkowo trafić na ten koncert, dobrze, że ktoś bliski zapomniał rowerowego kasku w takim miejscu😀. Dawny bywalec tego baru, Rysiek Riedel, którego drewniany posąg siedzi sobie w kącie sali, na pewno się cieszył🙂👍







